Zabiegowi wybielania zębów poddałam się 1,5 roku temu. Wybrałam – polecaną przez stomatologa – metodę z wykorzystaniem lampy Beyond + nakładki z żelem. Jednak zanim się zdecydowałam minęło kilka lat. Od zawsze miałam dosyć mocne zęby, tylko ten odcień pozostawiał wiele do życzenia. Pamiętam, że w liceum mocno interesowałam się tym tematem, jednak stomatolog odradzał mi zabieg. Wtedy wyglądał zupełnie inaczej, aby wybielić zęba należało włożyć do niego odpowiedni preparat wybielający, który osłabiał szkliwo. Wizja zepsutych zębów i częstych wizyt u stomatologa skutecznie mnie zniechęciła. No bo ja jestem cykor, bez znieczulenia nie dam się dotknąć, jeszcze nic się nie dzieje, a ja już robię profilaktyczne „ała” :)

Przez kilka lat temat zębów i ich wyglądu wracał do mnie jak bumerang, zwłaszcza, że moja jedynka zrobiła się martwa. Tak, to jest możliwe! Zdrowy ząb, bez dziury zaczął nagle boleć. Co się okazało, zaczął się umartwiać przez co zrobił się ciemniejszy od reszty. Do listy kompleksów mogłam dopisać kolejną pozycję. Wróciłam do tematu metod wybielania zębów, konsultowałam w kilku gabinetach, sporo czytałam też na ten temat. W końcu zdecydowałam się na metodę łączoną lampa + nakładki, chyba opcja odświeżenia koloru co jakiś czas przekonała mnie zupełnie. Miałam świadomość, że moja jedynka słabiej ruszy niż reszta ząbków, ale zaufałam stwierdzeniu „będzie pani zadowolona” ;)

Obawiałam się efektu Rossa z Przyjaciół :)

Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Jednak znam przypadek, gdzie zęby nie wybieliły się nawet o pół tonu. Niestety, nie była to wina samej metody, a starego sprzętu… Warto zadbać o to, aby dowiedzieć się w gabinecie na czym pracują i czy kuszenie ceną promocyjną to nie jest jakaś ściema i wadliwa maszyna.

Przed przystąpieniem do zabiegu

Stomatolog powinien zaproponować Tobie dokładne oczyszczanie zębów z kamienia i osadu. Ja miałam ściągany kamień, piaskowanie oraz fluoryzację. Nie jest konieczne zaklejanie wszystkich ubytków, a co ważne, po wybielaniu dobrą praktyką jest wymiana plomb w zębach z przodu. Odcień plomby dostosowywany jest do koloru zębów, zatem jeżeli ząb będzie rozjaśniony nawet o jeden ton, stary materiał będzie się odznaczał.
Ja zdecydowałam się na metodę łączoną lampa + nakładki, musieli zrobić mi odlew szczęki – analogicznie jak u ortodonty. Taki wycisk jest potrzebny do przygotowania nakładek stricte pod moje zęby, po ściągnięciu aparatu będę musiała zrobić odlew jeszcze raz.

Przebieg zabiegu

Całość łącznie z przygotowaniem do zabiegu trwa ok. godziny. W pierwszej fazie zabezpieczają dziąsła i usta przed uszkodzeniem, a zęby pozbawiają wody. Natomiast samo wybielanie jest w 3 etapach po 15 minut. W trakcie nie można poczytać książki, ani przejrzeć fejsa, 45 minut nudy. Każdy zabieg dentystyczny kojarzy się z bólem o mniejszym lub większym nasileniu, więc pewnie zapytacie czy to boli, nie będę Was ściemniać, boli jak cholera! Choć będą Was zapewniać, że nic nie poczujecie, że zabieg jest w 100% bezbolesny, KŁAMIĄ. W moim przypadku pierwsze 15 minut przeleciało bezboleśnie, przy kolejnych 15 minutach zaczął się ból, a przy ostatnich 15 minutach wychodziłam z siebie. Następnie tłumaczą oraz pokazują jak nakładać żel na nakładki, ile nosić i o diecie, a ja marzyłam już tylko o tym, żeby wyjść z gabinetu. Zęby zrobiły się bardzo wrażliwe, nie mogłam nawet mówić, chłopa zapewne cieszyła ta cisza w domu ;) Nakładki nosiłam przez kolejne 4 dni, po 4 godziny. Zakładanie nakładek powodowało ból, może już nie taki jak przy zabiegu, ale jednak. Postaram się Wam go opisać, kojarzycie rozwiercanie zębów u dentysty bez znieczulenia? To teraz wyobraźcie sobie, że taki ból odczuwacie na wszystkich zębach, a jak spróbujecie się odezwać poczujecie nadwrażliwość zębów na temperaturę. Generalnie nieprzyjemne, stomatolog polecił, abym znieczuliła się naturalnie i wypiła drinka, ale ja wolałam napchać się tabletkami ;) Pierwszego dnia, żałowałam bardzo, najgorszemu wrogowi nie życzyłam takiego bólu. Ale kolejne dni sprawiły, że nie mogłam przestać się uśmiechać. Zęby ruszyły mi o kilka tonów, zrobiły się bardzo białe i pracowały jeszcze przez jakiś czas.

Po zabiegu

Po zakończeniu zabawy z nakładkami, przez 10 dni byłam na białej diecie. Nie wolno wtedy jeść, ani pić produktów, które mogłyby spowodować przebarwienie zębów. Najbardziej ubolewałam, że nie mogłam pić kawy, wytrzymałam tydzień i degustowałam się nią przez… słomkę :P

Żel do nakładek dostępny jest u stomatologa, powinien być trzymany w lodówce. Każde odświeżenie koloru to noszenie nakładki przez 4 dni, po 4 godziny oraz biała dieta. Nakładki zakłada się na dobrze oczyszczone zęby, podczas noszenia nie można pić ani jeść. Po ściągnięciu należy dobrze wypłukać buzię, nie zjadać resztek żelu.

nakładki

Całość kosztowała 1250 zł, zabieg + wykonanie odlewu i nakładek + żel.

Wybielanie zębów doradzam każdemu, kto ma kompleksy związane z ich kolorem. Zabieg nie zepsuł mi szkliwa, wszystko ładnie się odbudowało. Od zabiegu nie miałam ani jednego nowego ubytku, który spowodowany był wybielaniem zębów, wymieniałam jedynie plomby. Opis przebiegu i bólu nie zachęca, ale po czasie uważam, że było warto. Dzisiaj mam ładne białe zęby i mniej kompleksów, a po aparacie mam nadzieję, że zostaną wyeliminowane w całości :)
Wygrzebałam stare zdjęcie zaraz po wybielaniu, zęby jeszcze w nakładkach, wybaczcie słabą jakość.

wybielanie kopia

Zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Bloglovin oraz na Facebooku
Możesz mnie również obserwować na Instagramie

Udostępnij: