styczeń tu i teraz

Już za chwileczkę, już za momencik wróci do nas wiosna. Jeszcze chyba nigdy tak na nią nie czekałam i nie chodzi o to, że zima jakoś szczególnie mi doskwiera. Ale ubieranie na cebulkę, te szale, które unieruchamiają ruchy głowy. Kurtki, pod które trzeba ubrać pięć warstw, żeby było względnie ciepło, osiem par skarpet i rajtuzy pod portki, o czapce nie zapominając. Kiedy już moje ruchy są skrępowane do granic możliwości, muszę ubrać jeszcze dziecko, które w ogóle nie ma na to ochoty. Także wychodzenie na dwór zimą to niemałe wyzwanie!

Ale oprócz tej jednej malutkiem wady, styczeń całkiem przyjemnie nam mija. Zresztą zobaczcie sami :)

Słucham

dokładnie w tym momencie leci u mnie Sia “Move Your Body”, uwielbiam tę wokalistkę, wydaje mi się, że z każdego utworu zrobi hit. A dodam, że przy “Cheap Thrills” urodził się Szczepan. Przypadek? Nie sądzę ;)

Czuję się

zrelaksowana. Chwilę temu zrobiłam ćwiczenia na macie, moje ciało jest cudownie zmęczone. Dziecko dba o moją kondycję, ćwiczenia już mnie tak nie męczą jak kiedyś. Chciałabym wrócić do biegania, muszę poczekać, aż temperatura za oknem będzie wynosić minimum zero, nie lubię biegać kiedy jest za zimno. Mam nadzieję znowu zakochać się w bieganiu

Chciałabym

pójść z mężem na randkę, na której nie byliśmy już od bardzo dawna. Ale kiedy już dorosnę do tego, żeby oddać syna komuś pod opiekę to sobie odbijemy, na pewno!

Potrzebuję

kojarzycie to uczucie, że coś chcecie, ale do końca nie wiecie co? Mną właśnie targają takie uczucia, nie lubię tego, bo zawsze w takich chwilach kupuję kompulsywnie. Dobrego jednak mam tego syna, który nie pozwala mi się nudzić i odpalać internety za często. Zawsze, ale to ZAWSZE kiedy podnoszę telefon wyrywa mi go z rąk, a na widok komputera zapalają mu się oczy. Telefon, piloty to za mało, laptop to nowy cel ;)

Tak więc aktualnie nic nie potrzebuję, ale jednak coś bym chciała, to oznaczać może tylko jedno – MĘŻU – prezenty :D

Pracuję nad

w końcu ruszyłam z tematem nowego szablonu bloga. Troszkę to wszystko potrwa, ale myślę, że wyrobię się do końca lutego :) Jestem tym niesamowicie podekscytowana i nie mogę się już doczekać efektu finalnego

Cieszę się

że mam wokół siebie wszystkich bliskich, których kocham. To jest moja największa wdzięczność, która jest zawsze na pierwszym miejscu, każdego dnia.

Uczę się

codziennie czegoś nowego ;)

Czytam

aż wstyd się przyznać, bo czytam dokładnie to, co miesiąc temu, no… nie skończyłam jeszcze Naczelnych. Poruszyłam się o kilka stron do przodu, więc nie jest tak kiepsko. Przeczytam do następnego tu i teraz, serio

Oglądam

The Good Wife, to moje odkrycie! Strasznie mi się podoba, zastanawiam się tylko dlaczego wcześniej o nim nie słyszałam. Pamiętam, że ktoś mi go kiedyś polecał pod SeriaLove, właśnie kończę trzeci sezon, znacie?

W styczniu wyszedł nowy Sherlock, a wraz z nim moje ogromne rozczarowanie. Co prawda jeszcze nie widziałam odcinka finalnego i wcale mi się nie spieszy, jakiś taki przekombinowany, bez polotu i dobrego pomysłu. Widzieliście?

Czekam na

zdradziłam już we wstępie. Czekam na wiosnę i lato, ciepełko, słoneczko, kawkę mrożoną, spacerki, opalanko, moim balkonikiem, krótkimi spodenkami, sandałkami, okularami przeciwsłonecznymi, jeżdżeniem autem z otwartą szybą, piknikami, długimi dniami, ciepłymi wieczorami, goframi, lodami

A tymczasem biegnę wypluskać mojego Bamboszka i przygotować do snu ;)

Zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Bloglovin oraz na Facebooku
Możesz mnie również obserwować na Instagramie

Udostępnij: