To był bardzo intensywny miesiąc, sporo się działo, dlatego trochę mniej czasu poświęcałam tematom blogowym. W końcu wystartowaliśmy z remontem, robimy go we własnym zakresie. Wymyśliłam sobie zupełnie nowy salon, znudziły mi się już czerwone ściany, brązowe podłogi czarne meble. Samodzielnie odświeżamy schody, z pewnością sąsiedzi nas kochają za to szlifowanie ;) I choć nie jesteśmy nawet w połowie, nie mogę doczekać się końca, będzie pięknie.

Kolejna sprawa, to zupełnie spontaniczny ślub. W styczniu podjęliśmy decyzję, w maju się hajtamy, obalamy mit, że uroczystość należy planować rok lub dwa lata wcześniej. Nie twierdzę, że konkubinat nam przeszkadzał, w końcu tkwimy w nim od ponad 7 lat, to chyba zrodziła się potrzeba zrobienia kolejnego kroku… A tak naprawdę byliśmy zbyt leniwi, aby zająć się tym wcześniej, skończyły nam się wymówki. Pomysł pojawił się na początku stycznia ;). Nawet nie przypuszczałam, ze mogłabym się tak wkręcić, zawsze wydawało mi się to taki nudne i mało ciekawe. I wcale nie jest przy tym tak dużo pracy, wszystko fajnie rozłożyliśmy w czasie. W zasadzie zostało mi tylko umówić się do fryzjera i załatwić florystkę, co też uczynię w tym tygodniu. Nie mieliśmy najmniejszych problemów, aby dograć terminy, baba w salonie z sukniami trochę marudziła, że mało czasu, ale i to udało się przeskoczyć. Nawet zaproszenia są już gotowe do rozdania, trolololo, ale będzie czad!

W marcu w końcu założyli mi bihelixa, czyli sprężynka podniebienna, o czym miałam okazję trochę pomarudzić. Dwa tygodnie z życia, bolały mnie zęby, język, a seplenię do dzisiaj… Za każdym razem, kiedy spotykałam się z ludźmi, odczuwałam ogromną potrzebę, aby usprawiedliwiać się. Kiedy przestałam odczuwać ból, świat się zmienił, wyszło słońce, a ja mogłam w końcu zjeśc coś normalnego – mówiąc krótko, prestałam być złym człowiekiem ;). O 14:40 wymieniają mi druty, więc pewnie znowu zerwie się wichura ;)

Ten przegląd miesiąca będzie bardzo ubogi w zdjęcia, skandalicznie mało rzeczy uwieczniłam w marcu.

Aktywność

Nie byłam aktywna w tym miesiącu, parę razy wyszłam pobiegać, ogromnie się za tym stęskniłam. Niestety, ale po szlifowaniu schodów, jedyne o czym marzyłam to kąpiel i sen. Ale żeby nie było, można sobie ładnie wyrzeźbić ramionka pracą fizyczną :D Na obronę mam to, że w każdym tygodniu był przynajmniej jeden trening.

W czerwcu organizowany jest Bieg Firmowy we Wrocławiu i Warszawie. Fajna inicjatywa promująca aktywność fizyczną i zdrową rywalizację. W trakcie eventu jest niesamowicie pozytywna energia i świetna zabawa. W sztafecie udział biorą czteroosobowe drużyny, każda z nich biegnie 5 km, więc każdy ma szansę przygotować się. Bieg Firmowy wspiera podopiecznych Fundacji Everest, w tym roku biegniemy dla:

we Wrocławiu – Wiktorii Urbańskiej

w Warszawie – Doriana Dzieża

Jeżeli macie ochotę dołączyć, zachęcam do zapisów

Kulturalnie

przegląd miesiąca #marzec

Kulturalnie wybraliśmy się do kina na Disco Polo, czułam w piętach, że będę się na nim dobrze bawić. W końcu jestem pokoleniem disco relax, nadawanym w każdą niedzielę o godzinie 10:00. I choć daleko mi do tej estetyki, to nie wypieram się, że nigdy tego programu nie oglądałam i nie znam większości hitów ;) Cudnie przedstawiony sen o bogactwie i sławie, dużo kolorów i kiczu, dobra obsada aktorska. Polecam wszystkim, którzy mają ochotę na odrobinę śmiechu :)

Piosenka zmolestowana przeze mnie w marcu, należy do Hindi Zahra, znacie?

Pieskie życie

No cóż, nadal zwariowane, zwłaszcza mała ruda małpa, znaczy się Stefan ;) Adhd do potęgi, maltretuje Blanta, bidulek czasem nie ma gdzie uciec.

Pies patrzy i dziwnie mu się oczy świecą.

przegląd miesiąca #marzec

Wieczorne przytulaski <3

przegląd miesiąca #marzec

przegląd miesiąca #marzec

Jedna dewota w oknie, druga wymusza, abym podniosła się z łóżka ;)

przegląd miesiąca #marzec

Naprawdę muszę stąd schodzić? :(

przegląd miesiąca #marzec

przegląd-miesiąca #marzec

przegląd miesiąca #marzec

Kulinarnie

Ten miesiąc nie należał do płodnych jeżeli chodzi o gotowanie, brakowało mi chęci i siły na poszukiwanie nowych smaków. A przede wszystkim ból szczęki ograniczał mnie jeżeli chodzi o potrawy, jadłam głównie płynne lub bardzo miękkie dania. Ale zainspirowana Kasią, która pokazała na instagramie burgera ze szpinakiem, postanowiłam takowego przygotować. Wyszedł przeeeepysznie, być może zrobię posta z moimi burgerami, to zaprezentuję Wam przepis i pewnie jakieś ładniejsze zdjęcie ;)

przegląd miesiąca #marzec

Kiedy tylko przestała mnie paszczunia boleć zabrałam się za chrupanie sałatki. I choć jadłam ją godzinę, to i tak było warto ;)

przegląd miesiąca #marzec

Nie tylko przy sałatce wykazałam się mądrością, kolejnego dnia na śniadanie zrobiłam sobie owsiankę z orzechami… żebym ja to jeszcze mogła pogryźć ;)

przegląd miesiąca #marzec

Domowa pizza made by mój chłop, robi najlepsze ciasto na świecie

przegląd miesiąca #marzec

Ja wiem, że foty są beznadziejne, robione telefonem i to w godzinach wieczornych. Poprawię się :)

Wpisy na blogach

Na blogu w marcu

Z cyklu moich uzależnień: muzyka

Ciasto z jabłkami pod bezą

Off-topic! Kolejne druty w buzi #najgorzej

Off-topic! Share week 2015

Zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Bloglovin oraz na Facebooku
Możesz mnie również obserwować na Instagramie

Udostępnij: