przegląd miesiąca. marzec 2017

Hej marzec, było nam dobrze, do 21 leciałeś błyskawicznie, a następnie zwolniłeś. Przyprowadziłeś nam wiosnę, prawdziwą, ze słońcem i temperaturą powyżej 20 stopni! A we mnie jakby nowa energia wstąpiła, znowu zaczęłam biegać i znowu zaczęło mi to sprawiać przyjemność. To był naprawdę dobry miesiąc i nawet trochę mi żal, że już jest za nami i mam nadzieję, że kwiecień będzie równie udany. Zaskoczona jestem ilością energii jaką w sobie mam, słońce działa cuda, ciągle coś robię, gdyż leniuchowanie jest dla leszczy ;) A tak serio, nie mam na to czasu, a jak mam to i tak coś robię – bo picie ciepłej kawy to też robienie czegoś, c’nie?

No więc jaki był ten marzec?

Spacerowy, tęskniłam za tą formą aktywności, której zimą było zdecydowanie za mało i za krótko. W niskich temperaturach nie czuję się dobrze, nie lubię kiedy jest mi zimno, mogłabym wtedy nie wychodzić z domu. Co więcej udało się, w te cieplejsze dni, wyjść z domu ubierając dziecku jedynie buty i czapkę, no coś wspaniałego, kiedy nie musisz ubierać się na cebulkę. A szykowanie na spacer zajmuje dosłownie 5 minut, bez wrzasków i histerycznego płaczu. Tak, powtórzę to po raz setny, wiosno tęskniłam!

przegląd miesiąca. marzec 2017

przeglad miesiąca. marzec 2017

Postanowiłam marzec przeżyć bez słodyczy, rzuciłam sobie wyzwanie, które było niezłym testem mojej silnej woli… Oraz sprawdzeniem czy te wypryski na mojej twarzy to wina czekolady, czy może naturalnej pielęgnacji, którą jakiś czas temu zaczęłam stosować. No więc niestety kondycja skóry nie poprawiła się, wymieniłam kilka kosmetyków i czekam na efekty. Czuję, że długa droga przede mną, aby znaleźć te idealne lub wrócić do tych, które kiedyś się sprawdzały w moim przypadku.

Jednak nie jedzenie słodyczy przez ten miesiąc – no dobra raz zjadłam lody naturalne dla przywołania wiosny – zaskutkowało tym, że jestem w stanie siedzieć zupełnie obojętnie przy pralinach, ptasim mleczku czy nawet jabłeczniku. Nie mam potrzeby jedzenia słodkiego, co więcej kiedy już czegoś skosztuję wydaje mi się słodsze niż było i nie jestem w stanie zjeść tego za dużo. A skoro nie czuję potrzeby jedzenia słodyczy, to tego nie robię. Niestety nie odnotowałam minusów w obwodach, ani jakiegoś spadku na wadze, a szkoda ;)
Na kwiecień wymyśliłam sobie kolejne wyzwanie, tym razem sportowe – aktywny kwiecień. Czasem będzie to bieganie, czasem ćwiczenia na macie, a czasem będą to tylko przysiady. Chodzi o aktywność każdego dnia, aby wyrobić sobie odpowiednie nawyki, póki co idzie mi nieźle i przypomniałam sobie, jak przyjemne jest uczucie zmęczonego ciała po treningu :) Może się ktoś przyłączy do tego wyzwania?

Keratynowe prostowanie włosów

Ten temat chodził za mną od dawna. Fryzjerzy, do których chodziłam, namawiali mnie do tego zabiegu. Twierdzili, że to rozwiąże mój problem z włosami, poczułam się namówiona. Poszłam, zrobiłam i… nie pieję z zachwytu. Jak zawsze narzekałam na puszące się i lekko falowane włosy, tak teraz narzekam, że są za proste, przylizane, jakby były tłuste. No nie jest to efekt, którego się spodziewałam i raczej nie powtórzę tego zabiegu.
Ostatnio moja fryzjerka zachwycała się moimi włosami, jak pięknie je odżywiłam, jakie milutkie i mięciutkie i te końce nie są tak bardzo zniszczone.
– pewnie jakieś nowe kosmetyki, odżywki, maski?
– a gdzie tam, umyłam włosy jantarem… Jestem matką!

Kiedyś miałam fryzjerkę, która uważała, że tylko drogie kosmetyki do włosów działają. Nieważne jaki miały skład, wg. niej tylko cena robiła dobrze włosom. Będąc u fryzjera lubię się wypytać co polecają, jakie mają zdanie w temacie pielęgnacji itd. No więc pytam jej:

– co myślisz na temat olejowania włosów? Czy olej kokosowy będzie odpowiedni dla moich włosów?

– a ile on kosztuje?

– ??? yyy… no koło 20 zł

– to nie.

– :|

No więc zmieniłam fryzjera :) Teraz mam babeczkę, która jest mega wkręcona, dużo mi podpowiada i daje cenne wskazówki, czego nie robili poprzednicy.

A tak wyglądają moje włosy po umyciu i wysuszeniu.

przegląd miesiąca. marzec 2017

Pan Dzidziuś

Szczepan skończył 10 miesięcy! 10! Kiedy to zleciało ja się pytam?! Jeszcze niedawno był takim malutki, słodziutkim nieograrkiem, a teraz robi kosi kosi, otwiera mi wszystkie szafki, wyrzuca z nich wszystko co mu w rąsie wpadnie, ogląda teledyski i jedną bajkę, tarza się z psami po podłodze, krzyczy na mnie, ma swoje przyzwyczajenia i mówi mama :)

przegląd miesiąca. marzec 2017

Waży już 11kg, ma 5 zębów i kolejne sztuki w drodze. Uwielbia trolować matkę i nigdy nie odmawia kaszy manny, bananka i chrupka kukurydzianego prawdziwy z niego mężczyzna :)

przegląd miesiąca. marzec 2017

Pobudki nocne zdarzają się coraz rzadziej, co cieszy matkę, choć ta zamiast iść spać z kurami ogarnia po nocach pracę więc i tak jest niewyspana.

przegląd miesiąca. marzec 2017

Weekend w SPA

W marcu udało nam się wyjechać na weekend do Polanicy, chcieliśmy odpocząć, no nie udało się. Nasze SPA okazało się sanatorium <beka> niektórzy goście nie byli szczęśliwi, że podłogę w restauracji przejął raczkujący Szczepan… Trudno! Ważne, że on miał z tego frajdę, tyyyyle metrów do pokonania, tyle przeszkód do ominięcia, a to echo, które się niosło w restauracji, gdzie hotelowi goście chcieli się wyciszyć przy kawie i kawałku ciasta, no coś pięknego :D

przegląd miesiąca. marzec 2017

przegląd miesiąca. marzec 2017

A ja, korzystając z okazji, poszłam na swoje pierwsze zajęcia z trenerem personalnym. Mój bobrze! Przez trzy dni nie mogłam chodzić, uruchomił mi takie mięśnie, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Myślę, że jeszcze wrócę do tego pomysłu, ale jesienią, bo teraz chcę wprowadzić więcej aktywności na świeżym powietrzu.

przegląd miesiąca. marzec 2017

Wiosna na wsi #love

przegląd miesiąca. marzec 2017

przegląd miesiąca. marzec 2017

Plany

Zastanawiam się nad zmianą przeglądu miesiąca na tygodnik, jeszcze nie wiem w jakiej formie, może maj będzie miesiącem testowym i zobaczę jak to wyjdzie. Wówczas zrezygnowałabym z przeglądu miesiąca.

Chciałabym również wprowadzić newsletter. Mam nadzieję, że uda mi się uruchomić możliwość zapisu jeszcze kwietniu.

W końcu zabrałam się za czytanie po angielsku, zajęło mi to zdecydowanie za dużo czasu. Teraz mam dwie świetne książki, początek jest ciężki, ale z czasem będzie coraz lepiej :)
Ciekawe książki w języku angielskim znajdziecie tutajTe książki mają na każdej stronie wytłuszczone słówka i przetłumaczone na marginesie, oprócz tego na początku jest słownik z najczęściej występującymi słówkami w tekście. A na końcu jest słownik ze wszystkimi słówkami z tekstu, wszystko jest w jednej książce, co jest bardzo wygodne :)

przegląd miesiąca. marzec 2017

Przegapione w marcu

Przegląd miesiąca. Luty 2017

Pasztet z selera i pietruszki – przepis

„Naucz się żyć” – recenzja książki

Z pamiętnika matki. Lubię naszą codzienność

Marzec: tu i teraz

Obiad wegetariański – gulasz warzywny

Zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Bloglovin oraz na Facebooku
Możesz mnie również obserwować na Instagramie

Udostępnij: