przegląd miesiąca luty

Luty stał u mnie pod znakiem zmian na blogu oraz choroby, która próbowała mnie powalić. Kiedy już myślałam, że pozbyłam się tego dziadostwa, zaatakowało ponownie – w zatoki, wiedziało w co uderzyć. Ale nie dałam się i dzielnie walczyłam.

Moje zmiany na blogu bardzo się przedłużyły, niestety jest to wypadkowa mojego chorowania i braku sił. Zawsze coś się wywalało i nie mogliśmy wdrożyć zmian, jeszcze poprawki, których nie było końca. Ale już jest, zupełnie nowy szablon, oczywiście jest dużo jeszcze do zrobienia, ale to są już detale, małe zmiany kosmetyczne czy techniczne, które nie będą miały większego wpływu na treści.

Już od kilku miesięcy byłam zmęczona moim dotychczasowym szablonem, był za “ciężki” i męczył moje oko. Marzyły mi się zmiany związane z jego wyglądem, chciałam, aby stał się bardziej przejrzysty i lżejszy. Zawsze uważałam, że zmiany są dobre, są nieodłącznym elementem naszego życia. Dzięki nim jesteśmy w stanie rozwijać siebie, tkwienie w jednym miejscu na dłużej bywa przytłaczające. W moim życiu zaszła ogromna zmiana, w zasadzie wywróciła je do góry nogami. Zmieniło się naprawdę wiele od postrzegania rzeczywistości, przez nowe porządki w priorytetach, aż w końcu po potrzeby.

Nie wyobrażałam sobie, że nowy wygląd nie obejmie również logo Mrs. Lifestyle, tym tematem zajęła się Karolina, wszystko przebiegło bez problemów, szybko i profesjonalnie. Bardzo lubię takie współprace, nie lubię się rozwarstwiać, a Karolina trafiła idealnie w punkt. Ile ja godzin spędziłam na wpatrywanie się w jej propozycję. Dostałam pięknie opisany pomysł, który rozwiał wszelkie wątpliwości.

Nowy wygląd bloga jest bardziej poukładany, jest to odpowiedź na silną potrzebę poukładania również w życiu prywatnym. Zmniejszyłam ilość kategorii co sprawiło, że zapanował tu W KOŃCU porządek.

Mam nadzieję, że spodoba się Wam nowy wygląd i będziecie jeszcze częściej do mnie wracać, na kawkę i ploteczki :)

Oprócz tychże zmian, luty zdominowała moja choroba i tak sobie teraz myślę, że chorowałam cały miesiąc. I w sumie nadal zatoki mnie męczą, a widok chorej mnie nie należy do przyjemnych, więc Wam go oszczędzę. Ale trochę działo się w kuchni, na stół wróciła jaglanka oraz owsianka, od których chwilę odpoczywałam

przegląd miesiąca luty

Sporo ostatnio piekłam delikatnych ciast, którymi karmiłam syna. A jak zajadał gofry z owocami, lubię obserwować jego reakcje na nowe smaki.

przegląd miesiąca luty

No i zapomniałabym o najważniejszym, o czymś na co czekałam tak długo, zdjęli mi w końcu aparat ortodontyczny. Moja euforia przerodziła się w jakąś obsesję, codziennie sprawdzam, czy zgryz mi się nie cofnął, widzę jakieś mankamenty, których nie widzi nikt z mojego otoczenia. A kiedy zaczęłam mieć sny, że kruszą mi się jedynki i wypadają po kawałku, albo wypadająca górna trójka, która okazała się zębem z wejściem usb… Uznałam, że pora zluzować gumę w majtach i złapać dystans inaczej oszaleję.

Ja: kurde, nie jest dobrze, źle to zrobili
Jarek: no, bez sensu
Ja: no schrzanili po całości i tego już nie da się naprawić
Jarek: musisz do nich jechać, niech coś z tym zrobią
Ja: nie jestem zadowolona, bo spieszyli się, no jak to w ogóle wygląda
Jarek: bez sensu
Ja: ale widzisz to?
Jarek: nie…

:)

przegląd miesiąca luty

Moje psy zwariowały na punkcie Lifemanagerki i Lifemanagera, którzy nas ostatnio odwiedzili. Wylali na nich swoją całą miłość, przytulaskom nie było końca. Zresztą chyba ta sympatia została odwzajemniona :)

przegląd miesiąca luty

Szczepan odkrył raczkowanie, a moje ręce już dawno tak nie odpoczywały. Wszędzie jest go pełno, a poznawanie świata jest takie wspaniałe. Wszystkiego może dotknąć, czasem się przestraszy, gania za psami, taki trochę zoś samoś – mi pasuje ;)

przegląd miesiąca luty

przegląd miesiąca luty

przegląd miesiąca luty

przegląd miesiąca luty

A jak Wasz luty minął?

Zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Bloglovin oraz na Facebooku
Możesz mnie również obserwować na Instagramie

Udostępnij: