przegląd miesiąca #luty

Czuję się trochę w obowiązku wytłumaczyć z mojej chwilowej nieobecności :) Ostatnie miesiące dały mi trochę popalić. Rzeczywistość bardzo zweryfikowała wszelkie moje plany i nadzieje. Mówi się, że ciąża to nie choroba, ale potrafi bardzo obciążyć organizm kobiety i przyczynić się do eliminacji wielu założeń. Ba, ten stan to świetny organizator życia, potrafi wyznaczyć priorytety i zmusza do realizacji tylko tego, co jest na górze listy :) Generalnie bardzo dużo energii poświęcałam na pracę i brakowało mi sił na bloga. Musiałam podjąć decyzje, które nie przyszły mi łatwo, ale dzięki temu powinnam trochę odetchnąć i więcej czasu poświęcić temu miejscu.

Bardzo miłe były Wasze wiadomości, w których pytaliście co się ze mną dzieje i przede wszystkim jak się czuję. No więc, czuję się całkiem nieźle, z dnia na dzień mam coraz mniej sił, ale nie narzekam, przyjmuję wszystko z uśmiechem na twarzy :) Nie wiedziałam co mnie czeka i unikałam wszelkich wspaniałych historii o tym jak prawdopodobnie będzie chujowo ;) Owej chujowości nie doświadczam, a w każdej minucie dnia łapię powód do uśmiechu i wdzięczności, tego nauczyłam się od Sylwi.
W przyszłym tygodniu postaram się przygotować moje przemyślenia/odczucia na temat kolejnego levelu ciąży, bo już najwyższy czas.

przegląd miesiąca #luty

A luty… kiedy on minął? Kiedy minął styczeń i w ogóle ostatnie pół roku? Czas leci jak szalony, boję się tylko, żeby nie zmarnować tego czasu, aby każda chwila była wyjątkowa. Wiadomo, że nie zawsze się da, czasem przegrywamy z prozą życia, jednak najważniejszy jest bilans na koniec, który decyduje o poziomie naszego zadowolenia.
A więc luty przeleciał mi na realizacji siebie na gruncie zawodowym, kompletowaniu wyprawki dla dziecka, nadrabianiu zaległości w kontaktach z dawno niewidzianymi znajomymi – za chwilę nie będę miała na to siły ;) – mizianiu psów, oglądaniu seriali, aby móc Wam coś godnego uwagi polecić! Ach no i najważniejsze, pogłębiałam łączność z brzuchem, a raczej jego zawartością.

Największa porażka lutego

Po roku noszenia rusztowania na zębach nadszedł dzień, kiedy totalnie wyluzowana i z uśmiechem popędziłam do ortodonty, aby pozbyć się tych drutów z buzi i świecić uśmiechem na miarę gwiazdy Hollywood! Niestety… ciąża i nieprzewietrzone pomieszczenie nie chciały ze sobą współpracować. Po kilkunastu minutach na fotelu, poprosiłam o otworzenie okna, w tym momencie ocknęły się inne ortodontki, że faktycznie jest duszno! Trzech pacjentów na fotelach, trzy ortodontki, dwie asystentki i zero otwartego okna. Oprócz tego, że zrobiło mi się słabo zapragnęłam zwymiotować, na spacer do toalety nie miałam siły, szybka analiza przez okno czy do zlewu? Sytuację uratowała Pani, która zdążyła na czas przybiec z wodą ;) Podarowaliśmy sobie demontaż, na spokojnie wrócimy do tematu po porodzie. W sumie to nawet lepiej, zęby osadzą się w szczęce i ustabilizują. Ogromne podziękowania należą się Paniom, które bardzo szybko zareagowały, zajęły się mną, napoiły i chciały nakarmić ;)

Lutowe Love

Dostałam paczuszkę ze sklepu Vital – Zdrowa żywność & dietetyk, a w niej same dobra Czystek, Vitamina C, Oleje kokosowe, Ksylitol. Świetne wyczucie czasu, bo prawie wszystko mi się skończło. Nie słodzę napojów, ale do wszystkich wypieków czy placuszków śniadaniowych używam ksylitolu, więc każde zapasy zawsze mile widziane. Olej kokosowy wysokiej jakości, pięknie pachnie, zapas na najbliższe kilka miesięcy :) Zastanawiam się jak go mogę wykorzystać do celów kosmetycznych, wszelkie pomysły mile widziane.

przegląd miesiąca #luty

Dzięki Veganama zakupiłam wspaniały produkt do stylizacji brwi w żelu z Inglota. Moje lenistwo nie pozwoliło mi udać się do sklepu stacjonarnego, aby dobrać odpowiedni kolor, zdałam się na intuicję, a tak serio to kupiła na pałę i na szczęście udało mi się trafić z odcieniem. W zależności od nałożenia produktu, można zrobić bardzo ciemne brwi lub o kilka tonów jaśniejsze :) Im częściej używam, tym lepiej mi to wychodzi. Zakochałam się w tym produkcie i teraz polecam go wszystkim dookoła :)

przegląd miesiąca #luty

Pierwszy raz zrobiłam paprykarz wegetariański, zakochałam się w nim od pierwszego spróbowania :) To była najczęściej goszcząca na kanapkach pasta w lutym, rany jaka ona jest dobra w połączeniu z rukolą! Kto nie próbował powinien to zaniedbanie jak najprędzej nadrobić.

przegląd miesiąca #luty

Zgaga ciążowa potrafi nieźle utrudnić życie, znalazłam na to sposób, mój napój mocy pozwolił mi pozbyć się jej na kilka godzin ;) Banan + mleko orzechowe + płatki owsiane + cynamon = BIG LOVE

przegląd miesiąca #luty

Za bataty zabierałam się jak pies do jeża, niby słyszałam, że są pyszne, ale w sklepie zwlekałam z ich kupieniem na lepszy moment ;) W końcu się przełamałam i teraz nie mogę sobie darować, że tyle mi zajęło przekonanie się do nich. Te kotleciki były improwizacją i nie pamiętam co dokładnie zawierały, zdaje się, że ryż + ciecierzyca + cebula + jajko i były wyborne!

przegląd miesiąca #luty

Pieskie życie

Ostatnio mieliśmy trochę problemów z psami w sumie to one trwały od kilku miesięcy, Stefan podrósł i postanowił, że obejmie rządy, co niekoniecznie spodobało się Blantowi. Ostatecznie doszło do kilku groźnie wyglądających spięć między nimi. Na pewno nie raz widzieliście jak psy potrafią się tłuc między sobą i nie mówię tu o tych rozkosznych wygibasach w zabawie, a o takiej serio psiej walce ;) Wystraszyłam się nie na żarty, bo rozdzielenie takich kloców to nie mały wysiłek. Pozwoliliśmy im załatwić sprawę między sobą, ustawiły się, a miłość i pokój wróciły do naszego domu. Ostatnio osiągnęliśmy mały sukces, udało nam się Stefana odwołać kiedy zaczyna fisiować. Jeszcze trochę pracy przed nami, ale i tak jest coraz lepiej :)

przegląd miesiąca #luty

przegląd miesiaca #luty

Najfajniejsze są kiedy śpią :P

przegląd miesiąca #luty

przegląd miesiąca #luty

I weź tu pracuj…

przegląd miesiąca #luty

Na takiej wełnie sama mogłabym się zdrzemnąć ;)

przeglad miesiąca #luty

Marzec będzie piękny, za kilka dni WIOSNA <3 Nie mogę się doczekać!
Macie już plany na najpiękniejszą porę roku?

Przegapione

Sernik lekki jak ptasie mleczko

Domowe sposoby na przeziębienie

Zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Bloglovin oraz na Facebooku
Możesz mnie również obserwować na Instagramie

Udostępnij: