Jako psia mama nie wyobrażam sobie pominąć tematu, który zajmuje tak istotną pozycję w moim życiu. Zatem do dzieła :)

Od kiedy pamiętam zawsze marzyłam o posiadaniu psa. W dzieciństwie był z nami Cywil, Owczarek Niemiecki, jednak niewiele pamiętam z tego okresu. Później rodzice już nie zdecydowali się na kolejnego czworonoga. Wiedziałam, że w przyszłości w moim domu będzie pies, ale nigdy nie przypuszczałam, że będą dwa na raz…

Zacznę od przedstawienia Wam starszego, już odrobinę statecznego i w miarę dobrze wychowanego Pana Blancisława :)

Blancik

Pojawił się u nas blisko cztery lata temu. Pamiętam, że J. często wyjeżdżał, a mnie samej na mojej wiosce było źle i smutno. Po kolejnym fochu, przyszedł i powiedział tak: „słuchaj, za dwa tygodnie będziesz miała takie małe, białe, na czterech łapach. Chcesz?!”. Czy chcę?! Co to w ogóle za pytanie?! Jasne, że chcę! Odstawiłam taniec godowy i zupełnie zapomniałam o co byłam obrażona :P Odliczałam dni, ekscytacja narastała, nie mogłam się doczekać tego malucha… Nadszedł ten dzień, nawet pamiętam, że to była niedziela, myślałam że będzie większy. A tu przyjechała taka mała przestraszona kuleczka, J. postawił go i powiedział „biegaj” – dzisiaj śmiejemy się z tego, bo on chodzić dobrze nie umiał :D
Następny level jak go karmić, żeby nie przekarmić no i żeby nie chodził głodny?! Oczywiście metoda prób i błędów, ale udało się znaleźć złoty środek. Następnie wymyślenie imienia, może nasz pomysł nie jest do końca trafiony… ale pasuje do niego idealnie. Różne ma zastosowanie Blant, Blunt, Blancisław, Blanciu, Blancik, czasem jest po prostu Honoratką ;)

Blancik

Jak na Labradora przystało, jest bardzo żywiołowym psem. Potrzebuje dużo ruchu, to pies aportujący i kochający wodę. Ma w sobie ogromną energię, a swojego pana darzy miłością nieskończoną :) Tak, taki jest Blancior, pieszczoch na całego i mimo swoich 45 kilo – nie, nie jest zapasiony, on po prostu jest duży, z reguły większy od innych Labów – to ciągle wydaje mu się, że jest malutki i próbuje wleźć na kolana. Mógłby godzinami spacerować niezależnie od pogody, no dobra nie lubi upałów, ale deszcz? Śnieg? -15 za oknem? To nie robi na nim wrażenia, a szkoda ;) Blant chodzi na spacery w kolczatce, inaczej to on by mnie wyprowadzał. Niestety bez tego nie jestem w stanie go utrzymać, jest bardzo charakterny i potrafi pokazać zęby jak mu się coś lub ktoś nie spodoba. Wolę dmuchać na zimne, a poza tym należę do tych odpowiedzialnych właścicieli psów, ale o tym za chwilę.

A oto nasz świeży nabytek, Stefan

Stefan

Stefan, zwany też Stefanią, Stefaniakiem, Stefem czy Sztefenem w wyjątkowych sytuacjach jest Celinką ;) To Chesapeake Bay Retriver, pies polujący, aportujący i pływający, często mylony z Curly Coated Retriver lub nazywany po prostu Labradorem w loczkach ;) To był totalny spontan, decyzja podjęta w kilka minut. Urodził się w zaprzyjaźnionej hodowli, u nas na osiedlu. Stefan był najmniejszy z miotu, miał być tym, który może nie przeżyć bowiem nie miał umiejętności ssania. Właścicielki hodowli wspaniale się nim zajmowały i po trochu aplikowały pokarm. Bardzo wyróżniał się na tle reszty, miał piękne niebieskie oczy i wyglądał jakby przed chwilą mu wałki ściągnięto, a do tego był spokojny i czarował mnie tym swoim wzrokiem :) Weterynarz powiedział o nim tak: „to jest pies z wiecznie niewinną miną, prawdziwy Stefan”. I tak właśnie jest… „mamo zjadłem Ci kapcie, w zasadzie wszystkie pary, ale to nic złego, prawda?!”, „wisiałem na firance?! ja??? nieee!! nigdy”, „nie, nie, nie, to nie ja się zsikałem zaraz po spacerze” :O

Stefan

Na co dzień jest bardzo szczekliwy, zaczepny i potrafi walczyć o swoje, mówię tu o jedzeniu. Jak jest głodny to nie da żyć, Blant jest w siódmym niebie, bo korzysta :P Uwielbia przytulaski, mógłby się tulić całymi dniami, jest większym pieszczochem od Blanta. No i kocha mnie najbardziej na świecie, cóż miał to być pies J., a wybrał mnie :D

Jednak oprócz tego całego zachwytu piesiami, tego że są słodkie, piękne i kochane posiadanie psa to niemały obowiązek i ogromna odpowiedzialność:

1. Karma. Nic odkrywczego, wiem. Jednak znam przypadek, gdzie wcale nie było to oczywiste, a pies był na skraju wyczerpania. Cieszyłam się ogromnie kiedy trafił do schroniska, gdyż o wiele lepiej się nim zajęli, niż poprzednia mało ogarnięta właścicielka. Moje psy są na suchej karmie, jest ona odpowiednio zbilansowana i zawiera wszystkie niezbędne wartości, których potrzebują. Pies podobnie jak człowiek może być alergikiem, więc wszelkie produkty przeznaczone dla człowieka, przyprawione do smaku mogą zrobić więcej szkód niż pożytku. O żarciu z puchy chyba nie muszę nawet nic pisać.

2. Woda. Pies musi mieć stały dostęp do wody, wydawałoby się oczywiste. Niestety znam przypadek, gdzie pies nie miał swojej miski, a wodę pił z kibla – tak był nauczony. Choć od tamtego zdarzenia minęło tyle lat, nadal wzbudza we mnie dużo emocji, od gniewu po smutek.

3. Dobry weterynarz. To taki, który z sercem podchodzi do zwierzaka, nie naciąga, jego działania są skuteczne, poświęca tyle czasu ile trzeba, nigdzie się nie spieszy żeby więcej zarobić. Niestety nie każdy taki jest… Dwa lata temu trafiliśmy na takiego, któremu do dzisiaj mam ochotę wypalić liścia, jego działania doprowadziły do tego, że Blant prawie zszedł. Nie będę się zagłębiać w szczegóły, bo nie należą do najprzyjemniejszych, a i nie chcę sobie tego od nowa przypominać. Skończyło się na tym, że przez tydzień był pod kroplówką, a na skutek późnej diagnozy doszło do uszkodzenia wątroby.
Odrobaczanie i szczepienia to podstawa, nie tylko raz w roku na wściekliznę, warto raz na dwa lata zrobić dodatkowe, zapobiegające chorobom zakaźnym.

4. Pielęgnacja. Psa należy przynajmniej raz w tygodniu porządnie wyczesać, zrobisz tym dobrze i sobie, bo mniej tego włosa spadnie na Twoją podłogę ;) A i kąpiel psu nie zaszkodzi, mniej kłaczków na psie + czysta sierść = mniej alergenów. Należy przemywać mu uszy, aby uniknąć wszelkich zapaleń, dbać o zęby, bo przecież jemu też odkłada się kamień i osad. Chronić przed kleszczami i pchłami, nam najlepiej sprawdza się obroża Foresto, koszt. ok. 70 zł.

5. Sprzątanie. Tak moi Drodzy, po psie NALEŻY POSPRZĄTAĆ. O ile nie załatwia się w lesie, czy na polu, gdzie nie ma takiego nakazu. Ale jeżeli Twój pies nawali wielkiego kasztana na trawniku, pod czyimś oknem, czy na chodniku to jest to wręcz konieczne. Szanuj swoich sąsiadów i nie dostarczaj im wątpliwych walorów estetycznych i zapachów pod oknami. Ponosi mnie, kiedy widzę wielką Damę, która wyprowadza swojego pupila, a ten załatwia się na trawniku – tuż przy moim samochodzie – jego właścicielka ma głowę odwróconą w drugą stronę, że niby nie widzi, to SZLAG mnie trafia! Dotyczy to posiadaczy wszystkich ras. Idziesz z psem na spacer, przechodzisz przez trawnik i ciap w gówno włazisz, nosz kurwa mać!

6. Pies powinien chodzić na smyczy. Przynajmniej kiedy przechodzisz przez osiedle, nawet jeżeli jest to kundelek, York, czy inny Mops. Chodzi o to, że kiedy ja wyprowadzam mojego 45 kilogramowego Labradora i nagle podbiega mały pies, który nie jest na smyczy to w tym momencie ja mam problem. Mój pies zaczyna ciągnąć, ciężko mi utrzymać dystans do tego psa, w tym momencie masz ochotę sprzedać kopa takiemu „odpowiedzialnemu” właścicielowi. Już nie wspomnę o rasach groźnych, bez kagańców i nie koniecznie na smyczy.

7. Spacery. Musisz zapewnić swojemu pupilowi odpowiednią dawkę ruchu, bo kiedy pies jest najszczęśliwszy jak nie wtedy, kiedy dajesz mu odrobinę poczucia wolności. Duże rasy potrzebują o wiele więcej ruchu niż mniejsze, zapewnij im przynajmniej pół godzinną dawkę ruchu każdego dnia. My mamy dookoła osiedla sporo pola, gdzie psy można wypalić z nadmiaru energii.

Twój pies kocha Cię bezwarunkowo, karmisz go, dbasz o niego, a on odwdzięcza się Tobie wszystkim co ma, swoją radością i oddaniem. Wychowuj go najlepiej jak potrafisz, ucz go podstawowych komend, aby łatwiej Wam się żyło. Pies to nie worek treningowy, to nie jakiś pusty karton, nie wyładowuj na nim swojej frustracji. Rozrabia, skarć go, ale nie bij i nie kop, nie karz go po czasie, pamiętaj akcja-reakcja. Twój pupil oddaje w Twoje ręce całe swoje życie, to Ty o niego dbasz, zajmujesz się nim, ufa Tobie bezgranicznie. Kiedy wracasz do domu okazuje Ci swoją radość, uwielbiam ten moment, kiedy po kilku godzinach moje psy pokazują jak się za mną stęskniły :) Uwielbiam nasze przytulanki, w kilka sekund potrafią poprawić mi humor, a kiedy jestem smutna nie odstępują mnie na krok. I choć bywają chwile, kiedy są bardzo upierdliwe, to nigdy bym ich nie oddała!

Korzyści posiadania psa:

  • Zmusza, aby ruszyć tyłek i wyjść na zewnątrz nie raz, a kilka razy dziennie. Niezależnie od pogody, nie istnieje coś takiego jak „nie chce mi się”. Ale dzięki temu dostarczysz sobie niezłą dawkę ruchu oraz dotlenisz organizm.
  • Kilka spacerów z psem w tygodniu zmniejsza o połowę ryzyko degeneracji mózgu.
  • Kontakt ze zwierzakiem obniża hormon stresu, a głaskanie i przytulanie sierściucha działa przeciwbólowo i odprężająco.
  • Posiadacze psa obniżają ciśnienie krwi oraz zmniejszają o 1/3 ryzyko zawału.
  • Wzrost endorfin.

Pamiętaj! Pies nie jest zabawką, też ma uczucia, nie można go wyrzucić na śmietnik kiedy się nim znudzisz. Zanim zdecydujesz się na posiadanie psa, zastanów się, czy jesteś gotowy zmienić swoje życie i zająć się tym słodziakiem, który odda Tobie całą swoją miłość.

A teraz trochę zdjęć moich syneczków ;)

collage-blant

Blancik i Stefek

stefek

Blancik

Stefan

Blancik

Stefanek

Blancik

Stefek

collage-blancik

Blant i Stef

BlancikStefan

Blancik

Stefan

Stefan

Blant

Blant i Stefan

Blancik

Blant i Stef

Stefan

Blancik

Stefek

Blancik

Stefek

Blancik

Blant i Stef

Blancik

Blancik

I na zakończenie coś dla wszystkich posiadaczy i miłośników psów. Uwaga! To wzrusza -> KLIK

Udostępnij: