mój syn dba o matkę swoją

Jakie ja miałam plany na charakter mojego dziecka, będzie grzeczne, chętne do współpracy, od wieku niemowlęcego będzie się słuchać mamusi, da mi pracować, będzie się zajmować sobą, pozwoli matce zjeść w spokoju śniadanie, będzie chodzić za rękę, nie będzie uciekać na spacerach, a w nocy będzie samo zasypiać. Te plany jak wiele innych bardzo mocno zderzyły się z rzeczywistością i niewiele z nich ma coś wspólnego z naszą codziennością. Oprócz tego, że moje dziecko chętnie bawi się samo w domu, lubi i potrafi się sobą zajmować. Jednak trzeba na nie mocno zwracać uwagę, bowiem jego samodzielność wykracza poza granice bezpieczeństwa, włazi wszędzie, ku rozpaczy matki. Takie jego prawo oraz prawo dzieciństwa, a naszym obowiązkiem jest zadbać o jego bezpieczeństwo.

Moje dziecko lubi korzystać z wszelkich przywilejów, dostarczając przy tym matce wiele atrakcji. I mam pewne wątpliwości, czy aby jest to zdrowe dla mojej psychiki…

Kolejny siwy włos

Moje dziecko to ciekawy świata osobnik, wszystko go interesuje, wszędzie wejdzie, wszystkiego chce dotknąć. Staram się pozwalać mu na poznawanie świata, który nas otacza, ale czasem bywa to mocno stresujące. Wystarczy, że na 3 sekundy się odwrócę, a Szczepan już stoi na szafce i tańczy. Wszystko wypatrzy, wszystkiego chce spróbować, nawet śrubka wydaje się smakowita, wyłowienie jej tuż przed połknięciem bywa nie lada wyzwaniem.

Mój syn również nie jest dzieckiem strachliwym, lubi chodzić własnymi ścieżkami. Próbuje iść w inną stronę niż planuje matka, a w momencie, kiedy robię mu papa i idę dalej on robi to samo i ziuuuuu już np. gdzieś na schody się wspina. Jak byliśmy na urlopie właśnie tak leciał do morza, nie słuchał wołania, jak zaczarowany. Dlatego większość popołudniowych i wieczornych spacerów zbyt wcześnie nam się kończyło, bo wbiegał do morza i w nim siadał i nie ważne, że był ubrany w dresy i było już chłodno.

mój syn dba o matkę swoją

Permanentny strach

I to jest coś, co będzie mi przez całe życie towarzyszyć, strach o dziecko. Stresuję się, kiedy nie ma mnie przy nim, moje myśli są ciągle wokół niego. Kiedy jest z babcią, albo mężem i nagle dzwoni telefon, to zanim odbiorę mam ścisk żołądka i zawał. Jako matka przejmuję się każdą najmniejszą rzeczą, która związana jest z moim dzieckiem. Przeżywam każdy siniaczek, zadrapanie, zdarte kolanko czy guz na głowie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dziecko musi nauczyć się upadać, że nie wychowa się bez siniaków i staram się mieć do tego zdrowe podejście. Nie biegnę przy każdej wywrotce, czekam, aż sam wstanie, nie biorę na ręce, kiedy lekko się skrzywi, albo zaczyna kwęka. Jest we mnie tyle sprzeczności, które muszę godzić, co innego myślę, a co innego robię – inaczej przy każdej bubie leciałabym, podnosiła, tuliła. Nikt nie lubi mazgajów, a ja chcę, aby moje dziecko umiało sobie w życiu radzić.

Wstyd przy ludziach

Ma jeszcze silne odruchy pierwotne, kiedy coś chce to idzie i bierze, jak trzeba to i w japę da. Na placu zabaw radzi sobie dobrze, aż za dobrze i nawet nie zliczę ile razy się czerwieniłam i próbowałam udać, że nie znam tego dziecka, zwłaszcza wtedy, kiedy leje jakiegoś starszaka.

Kiedy czegoś chce potrafi dość mocno o to zawalczyć, jest charakterny i początkowo czułam się w takiej sytuacji dość niekomfortowo. Strasznie się peszyłam, miałam pustkę w głowie i nie wiedziałam jak w takich sytuacjach reagować. I chyba trochę się przejmowałam, że nie radzę sobie z dzieckiem, co było nieprawdą. Chyba każda świeżo upieczona mama, która wcześniej z dziećmi nie miała nic wspólnego, ma takie myśli. Ja wyluzowałam, przestałam reagować stresem na każdą krzywą minę Szczepana. To pomaga, bo dziecko wyczuwa nasze słabości i bez wyrzutów sumienia próbuje na nas wymusić swoje zachcianki.

mój syn dba o matkę swoją

Anioł przy ojcu, diabeł przy matce

Szczepan zawsze zdobywa zainteresowanie swoją osobą, ludzie się do niego uśmiechają, zagadują, zachwycają blond loczkami i niebieskimi oczkami. Nieśmiało posyła uśmiech w stronę tych ochów i achów nad jego osobą i ciężko ludziom uwierzyć, że potrafi zryć matce beret i to konkretnie.

Kiedy byłam na See Bloggers Szczepankiem zajmował się Jarek, który twierdzi, że to anioł nie dziecko, spędzili ze sobą cudowne dwa dni. Tylko, że za każdym razem, kiedy na horyzoncie pojawiała się matka, dziecko w sekundę zmieniało się w łobuza, jakby ktoś dziecko podmienił. Podobno dzieci gorzej zachowują się przy matkach, czują się bardziej pewne siebie, to ma sens ale nie wiem czy traktować to jako komplement ;) Tę teorię potwierdziłam u kilku znajomych matek, nie jestem jedyna.

Jedzenie w pośpiechu

Kiedyś jadłam posiłek totalnie żółwim tempem, zawsze wszyscy musieli na mnie czekać. Kiedy Szczepan się urodził nauczyłam się jeść ekspresem, to było bardzo złe dla mojego organizmu, bo jadłam w takim tempie, że nie czułam momentu najedzenia i zazwyczaj się przejadałam. Bolał mnie brzuch, bo prawie nie gryzłam tylko przełykałam duże kawałki. Tak było kiedyś, dzisiaj mam chętnego na wszystko co mam na talerzu. Myślę, że on dba o figurę matki, żeby nie utyła, zwłaszcza kiedy zabieram się za jakieś ciasteczko i akurat na to nie narzekam :)

mój syn dba o matkę swoją

Celowo nie piszę tu o zimnej kawie, bo ten etap mam już za sobą. Szczepan jest już na tyle duży i samodzielny, że kiedy włączę mu bajkę i wysypię zabawki, to mam te 10 minut dla siebie, wtedy też znika kawa :) Przez ponad rok uczyliśmy się siebie, teraz powoli zaczynamy współpracować. I tak sobie patrzę na tego mojego łobuza i myślę sobie, chyba całkiem nieźle nam to wychodzi, mimo wszystko :)

Zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Bloglovin oraz na Facebooku
Możesz mnie również obserwować na Instagramie

Udostępnij: