ciąża zmienia myślenie cz.2

Od ostatniego postu ciążowego minęło sporo czasu. Niesamowitą zmianę w głowie przeszłam od pierwszego, tego, w którym Was poinformowałam o zmianach. Ba, od tego momentu, w którym się dowiedziałam o odmiennym stanie :) Tych kilka miesięcy przeleciało w tempie ekspresowym. Kiedyś czytałam u Ani, że 9 miesięcy to ani za dużo, ani za mało, w sam raz. Wtedy jeszcze nie wiedziałam ile w tym prawdy. Zadziwia mnie fakt ile się zmienia w głowie w ciągu doby, mój mąż mówi, że na samą myśl kręci mu się w głowie, ja natomiast nie mogę się już doczekać. Myślę, że składa się na to wiele czynników, od rozbudzonego instynktu macierzyńskiego, po obciążenie organizmu. Jestem roztargniona, pamięć – kiedyś idealna – dzisiaj zapominam co pięć minut temu robiłam, często nie ogarniam prostych przekazów, zawieszam się sześćdziesiąt razy dziennie i nie mam pojęcia co się ze mną wtedy dzieje ;)

Pierwsze zabawy z dzieckiem

W ostatnim ciążowym poście pisałam Wam o codziennym wyczekiwaniu na ruchy dziecka, od tamtego czasu wiele się zmieniło. Te ruchy stały się regularne i z każdym dniem lepiej wyczuwalne. Położenie ręki na brzuchu skutkowało tym, że dziecko przybijało mi piątki, na początku było to bardzo nieśmiałe. Dzisiaj wystawia mi różne części ciała, które chowa pod wpływem dotyku i znowu wyciąga i tak w kółko :D J. śmieje się, kiedy zaczepiam brzuch i zapraszam do zabawy, no bo po co ma tyle spać, niech wstaje i bawi się ze mną ;)

Każdy ruch jest na wagę złota, nie umiem się powstrzymać przed uśmiechem. Niesamowite jest przeniesienie obrazu do rzeczywistości. A mianowicie wrażenie, które robi badanie USG, pomijam to, że czuję się odrobinę jak szpieg, chodzi o fakt, że czuję dokładnie to, co widzę. Czasami szokuje mnie zachowanie tego małego Ludzika, wystawia mi różne części ciała, rozpycha mi żebra, depcze po bioderku, naciska pęcherz i to wszystko w jednym czasie! Podtrzymuję, że to wszystko ogromnie poprawia nastrój nie tylko kobiecie, ale i przyszłemu tacie :) No nic nie poradzę, byliśmy już na ślubnym haju teraz przyszedł czas na ten ciążowy, oba inne i oba sprawiają tyle samo radości.

Kompletowanie wszystkich niezbędnych rzeczy dla dziecka

Ostatnio chyba z dziesięć razy usłyszałam “przychodzi taki moment, kiedy kobieta zaczyna wić gniazdko” itd. itp. i choć wiem jak mnie to denerwuje, to muszę się z tym zgodzić. Szkoda, że ta potrzeba nie pojawiła się kilka miesięcy temu, kiedy miałam więcej siły i energii na bieganie po sklepach :P Ostatnia wizyta w Ikei nie należała do najprzyjemniejszych, zmęczenie dało o sobie znać… Dobrze, że było tyle punktów z kanapami, krzesłami, fotelami czy łóżkami, bo chyba siadałabym na podłodze, żeby odpocząć.

Potrzebowałam spokoju wewnętrznego, że mam już wszystko i mogę się relaksować. Nie obyło się bez przypału z wózkiem, ten temat mnie wkurzył, a przecież nie można denerwować ciężarnej ;) Wybraliśmy ten jedyny, idealny wózek, zamówiliśmy go w grudniu, w sklepie BoboWózki, w styczniu miał do nas przyjechać. Nie przyjechał. Zadzwonili, że będzie w marcu. W marcu cisza, kilka dni temu zadzwoniliśmy, aby dowiedzieć się o co chodzi? Pan nas poinformował, że jest problemik z naszym wózkiem, bo obiło mu się o uszy, że już ich nie produkują. No kurwa, pomyślałam w pierwszej chwili, obiło mu się o uszy i nie wpadł na to, aby zadzwonić i nas o tym poinformować. Zdecydowanie nie polecam tego sklepu. Ostatecznie kupiliśmy ten sam wózek w ASKOT Dziecięce Centra Handlowe, akurat mieli w magazynie.

Teraz przede mną pranie i prasowanie wszystkich miniaturowych ciuszków, które zalegają w kartonie, o ile prać lubię, to z żelazkiem nie przepadamy za sobą ;)

Prawo cieżarnej

Mam tu na myśli, te wszystkie udogodnienia, które są tworzone dla kobiet w ciąży, a często trzeba o nie walczyć. Nie jestem osobą, która lubi się wpychać w kolejki, wolę sobie poczekać. No właśnie tak było do czasu, kiedy nie zaczęłam odczuwać fizycznych niedogodności spowodowanych ciążą ;) Nie zdawałam sobie sprawy z tego ile mocy mogę stracić, przestałam przejmować się tym co sobie o mnie pomyślą inni i jeżeli coś mi się należy to po to sięgam. U lekarza dalej stare baby będą udawały, że to nie jest brzuch ciążowy tylko efekt obżarcia się grochówką. Obiecałam sobie jedno, teraz wiem jak się czują ciężarne kobiety i już zawsze będę je we wszystkich kolejkach przepuszczać.

Kasa pierwszeństwa w sklepie jest dedykowana dla kobiet w ciąży, z tego nie zawsze korzystam, tylko wtedy, kiedy odrobinę gorzej się czuję. No i może wtedy, kiedy widzę zdrowych, silnych facetów z po brzegi wypchanymi koszami, którzy ustawiają się w kolejce do kasy pierwszeństwa… Wtedy mnie coś trafia i choć czuję się jak młoda kozica, nie wytrzymuję i pytam Panią, która kasuje, czy mogę skasować się pierwsza ;) Zdarzają się też miłe Panie przy kasie, które same potrafią wywołać ciężarną z kolejki, aby skasowała się jako pierwsza. Ten wzrok, ta mina, czujesz wtedy, że połowa ludzi przy kasie chce krzyknąć “może ja też jestem w ciąży”, zwłaszcza jeżeli są to godziny popołudniowe lub wieczorne, gdzie każdy w supermarkecie spędza długie minuty nie dla przyjemności, a z obowiązku. No cóż, prawo ciężarnej ;)

Krótki moment rozgoryczenia

Pojawił się tylko raz i przez chwilę. Kiedy zaczął rosnąć mi brzuch i miałam problem z zakupem ciuchów. W sklepie, w którym nie ma odzieży ciążowej, można kombinować z dużymi rozmiarami, jednak należąc do osób drobnych, mających jedynie brzuch odstający od reszty, większe rozmiary po prostu nie wyglądały na mnie dobrze. Natomiast w sklepach, gdzie dostępna jest odzież ciążowa, miałam jeden podstawowy zarzut – te ciuchy są brzydkie! W sensie, że bardzo smutne, ciemne, przygnębiające. W połowie czułam się jakbym nosiła żałobę, a nie radość z ciąży. Nie licząc spodni, omijam te miejsca szerokim łukiem.
Taki moment kryzysowy miałam na szczęście przez chwilkę, później zaakceptowałam ten stan, albo po prostu przestałam wpadać do sklepów z odzieżą. W większość swoich ciuchów się mieszczę więc nie mam takiej potrzeby. Trudno, elegancja będzie po porodzie, teraz bluzy i koszule muszą wystarczyć ;)

Chwila wyciszenia

Do tej pory miałam pełne gacie na samą myśl o tym, że niedługo pojawi się dziecko, a ja będę musiała je podnieść. A przecież, ja nigdy sama takiego malucha, z pozycji leżącej, nie podniosłam. Ja zawsze z odpowiedniej odległości podziwiałam takiego skrzata, nigdy za blisko, żeby przypadkiem oddechu nie stracić. O przewijaniu nie wspomnę, a ubieranie takiego maleństwa? Kurczaki, no paraliżowało mnie na samą myśl. Natomiast niesamowite jest jak to się w głowie fajnie zmienia i układa. Jednego dnia jesteś przerażona, a następnego nie możesz się już tego wszystkiego doczekać. Nastąpił moment wyciszenia myśli negatywnych, w sumie to chyba jednak wszystkich myśli. Najwyższa pora, aby zacząć się uspokajać i odpoczywać. Niesamowite jest jak wiele rzeczy, które kiedyś podniosły by mi ciśnienie, dzisiaj spływają po mnie jak po kaczce. W niektóre kwestie nie umiem się zaangażować emocjonalnie, nie widzę w nich problemu, więc po co mam się sztucznie nakręcać. I nie ukrywam, że dobrze mi w takim stanie. Słucham o niektórych problemach i sobie myślę, czym one są wobec bólu moich pleców, problemów z oddychaniem czy w ogóle myślenia o tym, aby ciąża była donoszona i tym jak czas szybko leci ;) Tak, tym teraz głównie żyję i jest fajnie!

Tak właśnie było przez ostatnie kilka miesięcy, nie jest źle, jest naprawdę fajnie. Rzadko zdarza się, abym narzekała, bo jedno mnie boli, ale za chwilę czuję jak się Koleś w brzuchu obraca i uśmiech znowu wraca na swoje miejsce. Hormony zrobiły swoje, więź się zrodziła i nie zamieniłabym się z nikim. A w tym wszystkim ciągle jest praca, z której nie zrezygnowałam. Duża zasługa jest w tym, że pracuję w domu, jest to dla mnie komfortowe, praca mnie nie męczy, no bo jak może męczyć coś co się lubi? Na etacie, kiedy musiałabym być codziennie w biurze, raczej nie dałabym rady. W domu jest czas na pracę, która płynnie przechodzi w odpoczynek. Jednak sił jest zdecydowanie mniej, kiedy kończę pracę myślę o tym, aby chwilę poleżeć i wtedy odpuszczam to miejsce i jest mi z tym źle, bo ono sprawia mi najwięcej radości z tworzenia i tego, że mogę się z Wami dzielić sobą i swoimi myślami.
Mam nadzieję, że jeszcze przed porodem uda mi się Wam skrobnąć jak wyglądają ostatnie chwile w dwupaku :)

Uściski od naćpanej endorfinami ciężarnej! :)

Zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Bloglovin oraz na Facebooku
Możesz mnie również obserwować na Instagramie

Udostępnij: