Wczoraj u ortodonty zaopatrzono mnie w kolejne druty w buzi. W końcu założyli mi sprężynkę bihelix, która ma poszerzyć mi górny łuk. Sam aparat nie był upierdliwy, zęby ładnie się ustawiały, mogę pokusić się o stwierdzenie, że bezboleśnie. Mogłam jeść wszystko i to nawet tuż po wizycie u orto, do wczoraj…

Leczenie bihelix’em przeznaczone jest dla osób, które mają za małą górną szczękę. Polega ono na przerwaniu szwu podniebiennego, a mówiąc językiem zwykłego człowieka, podniebienie zbudowane jest z dwóch kości, które są połączone szwem i właśnie ten szew trzeba rozerwać. Aparat utrzymuje łuk szczękowy do czasu, aż kości, razem ze szwem, zostaną odbudowane. W trakcie leczenia mogą pojawić się szpary między zębami.

kolejne druty w buzi #najgorzej

Na fotelu spędziłam 50 minut, sama wymiana łuku przeszła bezboleśnie, natomiast przy zakładaniu sprężynki podniebiennej już nie było tak wesoło. Kiedy orto wciskała ją w pierścienie, czułam jakby mi igłę pchała w środek unerwionego zęba. Kurczaki, zdarzyło mi się nawet krzyknąć z bólu, no ale po kilku minutach walki z drutami udało się założyć. Przepłukałam buzię, uśmiechnęłam się kwaśno i wyszłam z gabinetu. W rejestracji chciałam umówić kolejną wizytę, rany julek, nie zdawałam sobie sprawy z tego jak ciężko będzie z tą sprężyną mówić. Seplenię, mam problem z wymową „sz”, „cz”, „s”, „r”, „z”, „ż”. Ja wiem, że się przyzwyczaję, że za kilka dni nauczę się z nią mówić, ale dzisiaj wszystko jest źle.

Boli mnie cała górna szczęka, czuję rozpychanie, bolą mnie kości policzkowe, nie mogę stykać zębów, ból wtedy robi się nie do zniesienia, dodatkowo to irytująco – swędzące uczucie, a jakby tego było mało na języku odbiła mi się sprężyna bihelix. Jem tylko płynne rzeczy, o gryzieniu mogę zapomnieć. Jestem głodna, a więc zła i obrażona na cały świat. A co najgorsze, nie mogę krzyczeć na innych np. na mojego chłopa, straciłam całą swoją wiarygodność przez seplenienie. Przy pierwszych próbach poddaję się, no bo – „dlacego nie poodkuzałes?” – brzmi tak komicznie, że od razu odpuszczam ciąg dalszy mojego wywodu ;)

Jak długo dodatkowe druty w buzi zostaną ze mną? – pytam orto… mówi, że kilka miesięcy, nie specjalnie satysfakcjonująca odpowiedź, bo kilka miesięcy to może być dwa, sześć, osiem, dwanaście? Z perspektywy jednego dnia, najbardziej przerażające jest to stwierdzenie: „dzisiaj delikatnie wyregulujemy bi-helix’a”. Omg! To co w takim razie będzie na kolejnych wizytach? Dzisiaj nie lubię mojego aparatu, z którym wydawało mi się, że zdążyliśmy się zaprzyjaźnić. Dzisiaj mam ochotę sama go ściągnąć i wywalić przez okno. Dzisiaj jest mi źle, jestem rozżalona i skarżę się wszystkim dookoła.

Ja wiem, ja zdaję sobie sprawę, ja mam nadzieję, że za kilka dni wszystko wróci do normy. Znowu zacznę normalnie mówić, szczęka przestanie mnie boleć, będę mogła jeść wszystko i normalnie gryźć. W końcu będę mogła się skupić na czynnościach dnia codziennego, w tym pracy. Bo tak będzie prawda???

źródło zdjęcia: 1

Udostępnij: