W końcu! Stało się! Założyłam aparat ortodontyczny! Ten temat trwał zdecydowanie za długo i stał się w pewnym momencie wrzodem na tyłku. Na każdych wizytach u stomatologa słuchałam o tym, że powinnam pomyśleć o aparacie ze względu na krzywy zgryz. Wracałam do domu nakręcona, aby za chwilę opaść z zapału i ponownie zaniechać temat.

Rok 2014 nie chciałam zaczynać od przekładania, bazując na opinii znajomych i wszechwiedzącego wujka Google, wybrałam gabinet. Pierwsza wizyta – wyciski, zdjęcia. Druga – ustalenie planu leczenia, wtedy też dostałam skierowanie na konsultacje do periodontologa. Na wizytę czekałam ponad miesiac, okazało się, że muszę mieć przeszczep dziąsła… Tak, to tez można przeszczepiać ;) Fachowo to się nazywa pokrycie recesji, czyli odsłonięte szyjki. Wycinek pobrali mi z podniebienia i przyszyli przy lewej dolnej czwórce. Sam zabieg był oczywiście bezbolesny, jednak gdy przestało działać znieczulenie już nie było tak różowo. Spuchłam jakbym z pięści w papę dostała, nie mogłam jeść i bolało jak diabli. Rekonwalescencja trwała ok. dwa miesiące, trochę mi się odechciało wszelkich zabiegów w obrębie jamy ustnej… Olałam temat na kilka miesięcy, aby w grudniu do niego wrócić. Zwarta i gotowa umówiłam się na zakładanie separatorów.

Separatory

Nieszkodliwe gumeczki, które mają przygotować miejsce na pierścienie. Zakładane między piątkę a szóstkę oraz między szóstkę a siódemkę. Cała wizyta nie trwała nawet 10 minut, a na fotelu spędziłam dosłownie 3 minuty. Pierwsze wrażenie takie se, uczucie jakby coś wlazło między zęby… Powinnam zacząć może od tego, że jestem uzależniona od używania nici dentystycznej, którą noszę zawsze przy sobie. Cierpię kiedy ciało obce tkwi pomiędzy moimi zębami, a ja nie mogę nic z tym zrobić. Jak się okazało, nie to było najgorsze ;) Wieczorem ból zaczął się nasilać, a gryzienie urosło do rangi czynności niewykonalnej. Separatory nosiłam przez 6 dni, w zasadzie cały czas czułam ból przy jedzeniu. Najgorsze jednak było uczucie swędzących zębów ;) Było to bardzo upierdliwe, a w nocy śniłam o tym, że mi je ściągają.

13.01.2015 o godzinie 13:00

Dobra data i dobra godzina, aby dać się zadrutować ;) Zupełnie nie wiedziałam czego mam się spodziewać, miałam świadomość, że separatory to przedsmak bólu, który mnie czeka. Zaczęło się od oczyszczania zębów, przymiarek pierścieni, przyklejenia zamków, założenie łuków i ligaturek w kolorze perłowego różu. Zamontowali mi dwa łuki (góra i dół), na górnej prawej dwójce nie mam zamka, dokleją go jak zęby się ustawią. Korzystając z rad doświadczonych, zaraz po wizycie pobiegłam coś zjeść, póki jeszcze mogłam – jadłam skandalicznie długo i już zaczęłam odczuwać lekki dyskomfort. Kilka godzin później odkleił mi się pierwszy zamek…

Uprzedzając pytania, nie jadłam nic twardego, nie otwierałam piwa zębami ;) Poczułam taki „ding” i zamek się odkleił… Wkurzyłam się strasznie, dolny łuk chwilowo mam do czwórek i odkleił się ostatni czyli zaczął mi haczyć o górne zęby, wargę, a przede wszystkim przeszkadzał mi w mówieniu. Uprzykrzył mi egzystencję, jakbym miała za mało bólu… Dzisiaj skoro świt, bo o 11 pojechałam do ortodonty, nadłożyli mi cementu na górne szóstki, aby uniknąć stykania się zębów i ponownego zgryzienia zamka – urok zgryzu krzyżowego… Niesie to za sobą kolejny plus, nie stykają mi się wszystkie zęby = mniej bolą!

Moje wrażenia: Ogromnie żałuję, że pokpiłam ten temat, bo mogłabym go już mieć za sobą. Lepiej późno niż wcale, wiadomo. Samopoczucie w porządku, myślałam że będzie gorzej. Zęby bolą i pewnie jeszcze przez jakiś czas będą boleć, najgorzej jest po jedzeniu i myciu – przez chwilę ból jest bardziej nasilony. Określiłabym go raczej jako wkur***jący, rozpraszający, irytujący. Jeszcze nie pojawiły się myśli o wyrwaniu wszystkich zamków, więc wszystko przede mną ;) Na szczęście ominął mnie problem wszelkich podrażnień warg i języka, a sylikonu używam profilaktycznie na noc.

Co jeść? „Miękka dieta” – usłyszałam u ortodonty, więc jadam głównie to co w małym stopniu angażuje moje zęby. Kanapki kroję na małe kawałeczki, tak robił mój tato jak byłam mała. Pieczywo smaruję twarożkami lub pastami domowymi, pijam koktajle, muszę pomyśleć o zupach w postaci kremu. Brakuje mi warzyw, których niestety nie jestem w stanie jeszcze pogryźć.

Plan leczenia:

  • leczenie przewidziane na minimum dwa lata. Moje zęby na pierwszy rzut oka nie wyglądają na krzywe, ale mam dosyć dużą wadę w zgryzie, który faktycznie w pewnym momencie zaczął utrudniać mi życie
  • łuk górny: poszerzenie oraz korekta zgryzu krzyżowego strona lewa. Powiększenie zębów 12 i 22 – to znaczy, że po poszerzeniu górnej szczęki zęby mogą mi się rozjechać, ze względu na bardzo drobne dwójki, wówczas te zęby zostaną nadbudowane
  • łuk dolny: cofnięcie siekaczy i zmniejszenie łuku w odcinkach bocznych. Zdecydowanie za dużo miejsca mam w dolnej szczęce, zęby wyrosły mi z naturalną przerwą między czwórkami a piątkami. Ta przerwa spowodowała, że piątki delikatnie się pochyliły
  • strzałkowo-wertykalna korekta zgryzu. Przemilczę ten punkt, gdyż nie mam pojęcia co to oznacza ;)

Oprócz aparatów stałych góra i dół, będę miała zakładany aparat Bi-helix (tzw. sprężynka podniebienna), który będzie miał za zadanie poszerzenie górnego łuku zębowego. Może spowodować drobne zmiany w mówieniu czytaj -> mogę seplenić :O Bi-helix zamontują mi na 3-6 miesięcy, w zależności od postępów w leczeniu.

pierwsze-dni-z-aparatem

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że aparat to wywalenie pieniędzy w błoto. Zdarza, że po ściągnięciu aparatu zęby wracają do pierwotnego ułożenia, jednak to przytrafia się głównie osobom, które nie stosują się do zaleceń ortodonty, które olewają aparaty retencyjne. Nie wiem jak będzie w moim przypadku, ale na pewno dołożę wszelkich starań, aby moje nowe zęby zachować na długo.

Zęby to taka moja mała obsesja, zawsze bardzo o nie dbałam, staram się, aby były wyleczone. Od ortodonty usłyszałam, że są wzorowo utrzymane. Nie zgodzę się ze zdaniem innych, że chodzenie do stomatologa raz na pół roku to zbędny wydatek. Można zaobserwować różnicę w sposobie leczenia, koszty są większe jak i poczucie dobrze wydanych pieniędzy. Dzięki temu dłużej ponosimy swoje zęby ;)

Jeżeli podobnie jak ja zwlekasz z decyzją o założeniu aparatu, to nie ma co się zastanawiać im szybciej to zrobisz, tym dłużej będziesz się cieszyć pięknym i zdrowym uśmiechem ;) Ból to kwestia indywidualna, jednych boli tydzień innych w ogóle…

Zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Bloglovin oraz na Facebooku
Możesz mnie również obserwować na Instagramie

Udostępnij: